Sulwhasoo Snowise Whitening Essence BB

Często pytacie o najlepsze kremy BB, ciężko mi polecać konkretne, bo od czasu doprowadzenia cery do dobrego stanu kremów BB prawie nie używam, zazwyczaj wystarcza mi jedynie filtr. Nigdy też nie wiem co kryje się pod słowem 'najlepszy', ten z najlepszym składem, najlepiej wyglądający na skórze, mający najlepsze właściwości pielęgnacyjne czy może ten najpopularniejszy w Korei. 

Dzisiaj o moim ulubionym kremie BB, kremie, którego pełne opakowanie kupiłabym gdybym tylko używała go obecnie częściej niż raz w tygodniu. Kiedyś używałam go codziennie i to również on przyczynił się do poprawy wyglądu mojej cery. 




Teraz część osób pewnie mówi, że kremy BB nie mają szans na działanie pielęgnacyjne, bo przecież to same silikony, jednak warto zwracać uwagę na skład, w przypadku Snowise Whitening Essence BB najwięcej w składzie mamy ekstraktów roślinnych, dzięki czemu działanie pielęgnacyjne kremu jest widoczne.

Sulwhasoo Snowise Whitening Essence BB to krem BB o działaniu przeciwzmarszczkowym i rozjaśniającym, zawiera 46% składników o działaniu nawilżającym, chroni skórę przed szkodliwym działaniem środowiska zewnętrznego, w tym między innymi przed promieniowaniem UV. 

W składzie kremu znajdziemy:
- ekstrakt z korzenia konwalika japońskiego zawierający flawonoidy, saponozydy, sapogeniny i saponiny, a także minerały, w tym cynk, magnez i wapń, ekstrakt ten posiada zdolność regulacji dyfuzji wody z głębokich warstw skóry do warstwy rogowej, wzmacnia właściwości barierowe skóry, pomaga utrzymać optymalny poziom jej nawilżenia, a także redukuje zaczerwienienia,
- ekstrakt z korzenia lukrecji, który działa silnie łagodząco, zmniejsza zaczerwienienia skóry, działa przeciwzapalnie i antybakteryjne, a dzięki zawartości glabrydyny, składnika blokującego tyrozynazę, posiada silne działanie depigmentacyjne, ekstrakt ten posiada także zdolność wiązania wody i zatrzymywania jej w naskórku


Snowise Whitening Essence BB to krem do cery suchej i z przebarwieniami, dla mnie to jeden z niewielu kremów BB, które są u mnie zupełnie niewidoczne na skórze. Krycie kremu jest bardzo naturalne, koloryt skóry jest wyrównany, ale mocniejsze zaczerwienienia dalej lekko widoczne. Zawartość 46% składników nawilżających sprawia, że w przypadku cery tłustej i mieszanej, skóra bardzo szybko zaczyna się świecić, przypudrowany mieszanką z krzemionką potrafi wytrzymać u mnie 6 godzin, bez pudru skóra świeci się już 2 godziny po nałożeniu kremu.

Wad kremu mogę kilka wymienić, bo przeszkadza mi błyszczenie się skóry, charakterystyczny dla kosmetyków Sulwhasoo ziołowy zapach, który w przypadku Snowise Whitening Essence BB czuję nawet 9 godzin po nałożeniu czy utlenianie się kremu, ale wygląd skóry wieczorem wynagradza wszystko. Często krem BB lub filtr, to dla mnie jedyny kosmetyk na dzień, dlatego staram się znaleźć takie produkty, których działanie pielęgnacyjne będzie widoczne. Snowise Whitening Essence BB sprawia, że skóra jest nawilżona, wygładzona, rozjaśniona, a zaczerwienienia zredukowane.


Od lewej: Skin79 Vip Gold BB Cream, Sulwhasoo Snowise Whitening Essence BB odcień 2, The History of Whoo Jin Hae Yoon Cooling Sun Cover



Skład/Ingredients: 
Ophiopogon Japonicus Root Extract, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Titanium Dioxide, Cyclopentasiloxane, Zinc Oxide, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Methyl Trimethicone, Butylene Glycol, Dipropylene Glycol, Cyclohexasiloxane, Butylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Lauryl PEG-9 Polydimethylsiloxyethyl Dimethicone, Niacinamide, PEG-10 Dimethicone, Dimethicone, Sodium Chloride, Hydrolyzed Ginseng Saponins, Oldenlandia Diffusa Extract, Oldenlandia Diffusa Extract, Disteardimonium Hectorite, Boron Nitride, Aluminum Hydroxide, Stearic Acid, Dimethicone/PEG-10/15 Crosspolymer, Triethoxycaprylylsilane, Polysorbate 80, Caprylyl Glycol, Polysilicone-11, Hydrogenated Lecithin, Sclerotium Gum, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Adenosine, Water, Yeast Extract, Tricalcium Phosphate, Methoxy PEG-114/Polyepsilon Caprolactone, 1,2-Hexanediol, Morinda Citrifolia Fruit Extract, Phenoxyethanol, CI 77492, CI 77491, CI 77499, Fragrance

Innisfree It's Real Squeeze Mask Rose

Upgrade, słowo, którego nie lubię, bo w przypadku kosmetyków zazwyczaj niczego dobrego nie oznacza. Firma Innisfree zmieniła opakowania i składy swoich masek, opakowania zmieniły się na lepsze, składy niestety na gorsze. Przy recenzji maski Mamonde napisałam, że nie lubię alkoholu w maskach tego typu, nakładam je blisko oczu, co kończy się często podrażnieniem i łzawieniem. Starsza wersja masek, tak jak i nowa, posiadala w składzie alkohol, ale wydaje mi się, że było go mniej.




Jedną z moich ulubionych masek ze starszej serii była maska 'Rose', był czas kiedy używałam jej prawie codziennie, zastępowała mi serum lub esencję, które zazwyczaj nakładam wieczorem pod krem. W nowej serii It's Real Squeeze znajdziemy kilkanaście różnych masek, różaną, która jest tematem dzisiejszego wpisu, a także między innymi maski z ekstraktami z bambusa, truskawek i miodem manuka.


W składzie Innisfree It's Real Squeeze Mask Rose znajdziemy:
ekstrakt z grejpfruta, który posiada właściwości oczyszczające i antybakteryjne, odświeża, tonizuje i dodaje cerze blasku,
ekstrakt z kwiatów storczyka posiadający działanie zmiękczające, nawilżające i wygładzające,
- sok z kwiatów róży stulistnej, bogaty w polifenole, śluzy i substancje mineralne, posiadający właściwości ściągające i tonizujące




Gdyby nie podrażnienie oczu, to It's Real Squeeze Mask Rose byłaby moją ulubioną maską. Trzymam ją zazwyczaj dłużej niż zalecane 10-20 minut, pomimo alkoholu w składzie, nie podrażnia mi skóry, nie powoduje zaczerwienienia, wręcz przeciwnie, koi, rozjaśnia i ujednolica koloryt skóry. Bardzo dobrze nawilża i zmiękcza skórę, w czasie upałów maska była moim jedynym wieczornym kosmetykiem pielęgnacyjnym, wygładza skórę i odświeża, idealnie sprawdza się po ciężkim dniu gdy skóra wygląda na zmęczoną.


Skład nowej wersji:
Water, Glycerin, Butylene Glycol, Alcohol, Betaine, Citrus Paradisi (Grapefruit) Fruit Extract, Rosa Centifolia Flower Juice, Xanthan Gum, PEG-60 Hydrogenated Castrol Oil, Ethylhexylglycerin, Sodium Hyaluronate, Citrus Unshiu Peel Extract, Orchid Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Camellia Japonica Leaf Extract, Opuntia Coccinellifera Fruit Extract, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Fragrance

Skład starej wersji:
Water, Butylene Glycol, Nelumbo Nucifera Flower Water, Glycerin, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Water, Lilium Candidum Flower Water, PEG/PPG-17/6 Copolymer, Alcohol, Citrus Paradisi (Grapefruit) Fruit Extract, PEG-75, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, PEG-60 Hydrogenated Castrol Oil, Xanthan Gum, Rosa Centifolia Flower Water, Sodium Hyaluronate, Citrus Unshiu Peel Extract, Orchid Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Camellia Japonica Leaf Extract, Opuntia Coccinellifera Fruit Extract, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Fragrance

Re-Born Box by Amore Pacific

Często dostaję pytania dlaczego nie lubię Memebox. Wiem, że byłam pierwszą osobą w Polsce, która napisała o Memebox, kupiłam cztery pudełka, pierwsze w grudniu 2013, wtedy ten pomysł pudełek jeszcze mi się podobał, ale po dwóch pudełkach zdałam sobie sprawę z tego, że to nie są kosmetyki dla mnie, że większości z nich i tak nie będę używać. 

Nie mówię, że Memebox jest zły, myślę, że to fajna sprawa, szczególnie pudełka tematyczne. Kupiłam Earth & Sea Box z nadzieją na znalezienie w pudełku glinki, czegoś węglowego do mycia twarzy i może maseczki z wodorostów, myślę również nad Cafe Box.






My Honey Box kusi, bo najlepszym kosmetykiem z moich czterech pudełek okazała się ampułka z propolisem, może w tym pudełku znalazłabym kolejną, a Free From Oil & Trouble Box, to idealne rozwiązanie dla osób z problemową cerą.





Choć w pudełkach, które mam, znalazłam kilka kosmetyków, które lubię, to dalej uważam, że Memebox nie jest dla osób, które tak jak ja zwracają uwagę na skład kosmetyku przed jego zakupem. Wiem czego moja skóra nie lubi, dlatego analiza składu przed zakupem, to dla mnie konieczność, a w przypadku Memebox z tymi składami kosmetyków jest naprawdę różnie. 


Ale dzisiaj nie o Memebox miało być, a o "boxie", który dla mnie jest idealny. Re-Born Box by Amore Pacific to box z kosmetykami koncernu Amore Pacific, można w nim znaleźć między innymi kosmetyki Iope, Hanyul, Laneige, Lirikos i Sulwhasoo.




Sierpniowe pudełko Re-Born Box już do mnie leci, i choć jest to pudełko, w którym znajduje się dużo próbek i miniaturek, to cieszy mnie bardziej niż Memebox, w przypadku Re-Born Box mam pewność, że zużyję większość kosmetyków.

W pudełku znajdują się:
1. Hanyul Optimizing Serum 5ml
2. Mamonde Rose Water Toner 25ml
3. Iope Bio Essence Intensive Conditioning 168ml
4. Lirikos Marine Hydro Ampoule Ex 3x5ml
5. Hera Waterin Gel Cream 5ml
6. Hera Waterin Gel Serum 5ml
7. Sulwhasoo Harmonizen Regenerating Cream 8ml
8. Laneige White Plus Renew Capsule Sleeping Pack 3ml
9. Mamonde Flower Essential Mask Rose
10. Amore Pacific Moisture Bound Skin Energy Mist 30ml


Niektórych z tych kosmetyków nie trzeba przedstawiać fanom kosmetyków koreańskich, w pudełku znajduje się pełnowymiarowe opakowanie mojej ulubionej esencji Iope, toner Mamonde w składzie którego znajduje się 90,89% Rose Extract oraz ampułki Lirikos.

Serum Hanyul Optimizing już znam, używam go od miesiąca, głównie na noc, bo pod filtr staram się nic nie nakładać, zawiera między innymi ekstrakt z korzenia Angelica Acutiloba i ekstrakt z igieł sosny zwyczajnej. Jest jednym z moich ulubieńców lata, jest lekkie, idealnie się wchłania, wygładza skórę, wyrównuje jej kolory i łagodzi stany zapalne.

Najbardziej cieszy mnie próbka Sulwhasoo Harmonizen Regenerating Cream, Harmonizen Regenerating, to najdroższy krem w ofercie Sulwhasoo, za jego pełnowymiarowe opakowanie 60ml trzeba zapłacić około 600$. W jego składzie znajdują się ekstrakty z korzenia żeń-szenia, z korzenia Dang Gui i korzenia Cnidium Officinale.